Opublikowano:

Historia chustonoszenia

Historia chust zaczyna się jakieś… 6,5 miliona lat temu.

Zwierzę, które ewoluowało do znanej dziś postaci człowieka, chodziło jeszcze na czterech kończynach. Małe, czy nawet te świeżo urodzone dzieci matki kładły sobie na plecy tak aby te leżąc, uchwycone futra, mogły bezpiecznie się z nią przemieścić. Chwilkę później – jakieś dwa i pół miliona lat – zwierzę wstaje i zaczyna poruszać się na dwóch nogach. Przyjęcie postawy wyprostowanej ma dwie zalety – jest wielką oszczędnością energii zużywanej do przemieszczania się oraz pozwala na jednoczesny ruch i wykonywanie innych czynności, bo dwie kończyny pozostają wolne. Ma też przynajmniej jedną wadę – matka z racji wyprostowanej pozycji nie może się już tak łatwo przemieszczać z dzieckiem, bo musi je jakoś podtrzymywać. Zostawienie maleństwa samego jest zbyt niebezpieczne. Kończy się to tym, że matka zostaje z dzieckiem uzależniając się od swojego partnera, który musi zapewnić jej i potomstwu schronienie i pożywienie. Jednakże ewolucja znajduje rozwiązanie i na ten kłopot. Wyposaża gatunek ludzki w wynalazczość.

Robimy kolejny, drobny skok w czasie – jakieś cztery miliony czterysta tysięcy lat.

Zdjęcie: Darrin James.

Amerykańska antropolog, Sarah Blaffer-Hrdy uważa, że około 50 tysięcy lat temu w plemionach koczowniczych, wciąż przemieszczających się, po raz pierwszy “rewolucja technologiczna” umożliwiła matkom przeniesienie dziecka bez użycia rąk. W plemionach osiadłych dziećmi zajmowały się te kobiety, które nie polowały razem z mężczyznami, ale i one potrzebowały jakiegoś urządzenia pozwalającego uwolnić ręce nie pozostawiawszy dziecka samopas. Pojawiły się konstrukcje (prawdopodobnie ze skór) umożliwiające utrzymanie dziecka na plecach.

Przez wieki zawijano i noszono dzieci w coraz to wygodniejszy sposób. Zawijano siebie i dzieci w prześcieradła, w tkane szale, w kwadratowe flagi (rebozo) czy szyto kurtki ze specjalnym olbrzymim kapturem/kieszenią na plecach służącą do noszenia dziecka (amauti).

W 1733 roku wynalazek angielskiego architekta Williama Kenta zdjął dzieci z pleców i rąk kobiet by położyć je do koszyka w kształcie muszli z przymocowanymi kółkami. Dziś takie urządzenie mają (chyba) wszyscy rodzice – nazywa się wózek.

Dwieście kilkadziesiąt lat później znów doceniamy, że noszenie dzieci blisko ciała jest dla nich korzystne i naturalne nie tylko ze względu na bliskość, ale również z powodów anatomicznych czy fizjologicznych (oczywiście przy prawidłowym ułożeniu dziecka).

Zdjęcie: daniel.virella

A żeby sprowadzić tę historyczną opowieść o noszeniu dzieci do dzisiejszych realiów musimy się z Wami podzielić pewną, bardzo ważną nowiną.

Certyfikowaną wiedzę, jak nosić dziecko w chustach, umiejętności aby Was tego nauczyć, posiada Mamu i chętnie się z Wami nią podzieli.
TULsie.pl | kurs ClauWi zaświadczenie

Wystarczy się z nami skontaktować – można skorzystać z numeru telefonu lub adresu mailowego jaki widzicie na samej górze strony, na granatowym pasku, albo skorzystać z formularza kontaktowego klikając tu.

Ergonomiczne nosidełka oraz wiele rodzajów chust oczywiście znajdziecie w naszym sklepie.

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *