Opublikowano:

Czas start. Otwieramy!

Jak można otworzyć coś, co działa już jakiś czas?

Działa, działa, ale nikt o tym nie wiedział oprócz naszej trójki i może jeszcze kilku osób. To niech teraz świat się dowie! 🙂

Mamy sklep! Własny, zrobiony własnymi w 100% rękami! Jiiiha! Właśnie go odwiedzacie.

Pisząc strategie dla wielu branż i firm podświadomie i świadomie zyskiwałem wiedzę, czym grozi własny biznes. Paradoksalnie wiedza, jaką z każdym dniem i projektem nabywałem, nie pomagała. Znam przeciwności, wiem ile pułapek czeka na przedsiębiorców, wiem ile rzeczy może się nie udać.

Zastanawiając się jak to jest, że komuś się udaje i ile w tym determinacji, ile wiary, ile czynników pozamerytorycznych, byłem coraz bliżej zrozumienia zdania, jakie kiedyś usłyszałem od osoby, która w kilka lat zbudowała od zera firmę z fabryką i międzynarodowymi kontraktami.

– Jak Pan to zrobił?

– Hmm… Żona mnie zainspirowała, a ja nie wiedziałem, że może się nie udać.

TULsie.pl było wzajemną inspiracją naszej – lubimy tak o sobie mówić – nieco szalonej trójki. Kostka, który rozwijając się w tempie którejśtam prędkości kosmicznej, Agi pochłaniającej wiedzę o ergonomii, ekologii, chustach, nosidełkach, zdrowym życiu w niezdrowym świecie oraz mojej skromnej osoby niefrasobliwie rzucającej hasło: zróbmy to! Jaka domena? Dobra, kupiona, jutro stawiam sklep!

No i mamy sklep internetowy z przyTULnymi i praktycznymi akcesoriami dla małych dzieci i ich rodziców. Jesteśmy dumni, bo w niedługim czasie udało się wyłącznie własnymi rękami od zera stworzyć przedsięwzięcie e-commersowe. Da się? Da się! 🙂

To prawda, Kostek nie raz patrzył na nas z wyrzutem:

– Przestańcie już z tymi komputerami! Jestem tu! Łaaaa! Tu!!!

Po czym strzelał focha 🙂

tulsie-pl-foch-kostka

Nie raz kląłem, gdy kolejna sklepowa wtyczka okazywała się pomyłką. A Aga… To przeczytacie dalej.

Mogę od siebie napisać tylko tyle, że napawa mnie dumą to, co stworzyliśmy bez względu na to, czy to miejsce okaże się sukcesem. Wiem, że jeszcze mnóstwo wysiłku i czasu przed nami i że nie wszystko pójdzie tak, jakbyśmy sobie wyobrażali. Ale to, co zostało zrobione już jest w moim skromnym mniemaniu sukcesem. Sukcesem na własny użytek. Napisałem, że to był pierwszy raz, kiedy… – zresztą przeczytajcie tu.

Tatu

 

Hello! Miło mi widzieć Cię w “mojej” części wpisu powitalnego!

Cieszę się tym mocniej, że podobno w internecie nieco dłuższe teksty się nie sprawdzają, nikt ich nie czyta… Mam ogromną nadzieję przekonać się, że to nie prawda. Dlaczego? Bo ja bardzo dużo i długo piszę oraz bo TULsie.pl to nie tylko sklep internetowy – o tej inicjatywie myślimy szerzej. Jak? TULsie.pl ma być:

  • sklepem z przyTULnymi akcesoriami dla małych dzieci i ich rodziców
  • wypożyczalnią nosidełek ergonomicznych i chust tkanych do noszenia dzieci
  • platformą, poprzez którą będziemy się dzielić naszymi doświadczeniami
  • … [ten punkt jest jeszcze tajemnicą]

Hasło “platforma” oznacza, że raz na jakiś czas będziemy coś pisać, recenzować, oceniać, podpowiadać lub po prostu relacjonować – po to wszystko zapraszamy Cię tu lub do zakładek pod opisami produktów 🙂

Wracając do tematu przewodniego… przyznam, że nadal jestem w szoku, że to wszystko się dzieje, że oficjalnie odpalamy nasze pierwsze tak bardzo wspólne przedsięwzięcie z kategorii biznesowych. Przecież ja tylko jak zawsze marudziłam, że:

Chciałabym, powinniśmy, moglibyśmy robić coś poza strategią i PR, miło by było zastosować w końcu naszą wiedzę i kompetencje dla siebie…

Oczywiście dziś głos perfekcjonizmu w mojej głowie ciągle krzyczy, że jeszcze nie wszystko jest dopracowane tak jak powinno, że tu należy dopisać, a tam poprawić, aaaaaa!

Niestety praca z dzieckiem u boku nie zawsze przebiega tak sprawnie jak to sobie planujemy. Marcin pisał Wam już o fochach Kostka i mam nadzieję, że nie podejrzewacie nas o to, że przez dwa tygodnie ignorowaliśmy naszego kochanego pana prezesa 😉 Druga strona medalu jest taka, że widoczny efekt naszej ciężkiej pracy sprawia mega satysfakcję, że się udało – nawet z ząbkującym maluchem na kolanach lub w nosidełku (dzięki ci Boże, że ktoś to wymyślił!) 🙂

Słowo się rzekło, startujemy!

Mam nadzieję, że znajdziecie u nas coś dla siebie lub Waszych bliskich (w końcu zbliżają się prezentowe święta i wyż demograficzny organizuje nam kolejny wyż). Jeśli będziecie mieli pytania lub wątpliwości, zapraszamy do kontaktu!

PS. Poprosimy o uwagi techniczne, itp, bo zawsze na samym początku coś jeszcze może nie zadziałać jak trzeba. Tylko błagam, nie przesadzajcie z krytyką, bo niewyspana matka bywa groźnym obiektem, nie należy go dołować lub denerwować 😉

Miłego!
Mamu

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *