Opublikowano:

Bajciocia się ujawnia

Dzień dobry!

Jestem ciocią Kota, która debiutuje na blogu TULsie.pl i mocno swoją nową rolę przeżywa. Nie tylko rolę debiutującej blogerki. Rola cioci to bardzo odpowiedzialne zadanie. Kot już zawsze będzie ode mnie mądrzejszy, bo on słucha i się uczy, a ja tylko przekazuję mu to, co już wiem. Dlatego nowych rzeczy uczyć się muszę jak najszybciej, żeby choć o pół kroku być przed Kotem. Do czasu, aż mnie wyprzedzi.

Odkąd w życiu cioci zagościł Konstanty, kolorów na świecie wydaje się być więcej, dźwięków przybyło, ale też wyzwań. Zanim przybył na świat, nie ustawałam w dokształcaniu się w zaniedbanym znacznie obszarze artystycznym: uczyłam się kołysanek, piosenek dla dzieci, wierszyków, a potem z pasją i ku udręce uszu Rodziców na forum wszystko prezentowałam. Wszyscy na szczęście przeżyli bez uszczerbku na zdrowiu, a częściowy sukces odnotowałam, kiedy Konstanty był jeszcze w brzuchu Mamy, bo Tata pod wpływem zaśpiewanej kołysanki słodko zasnął. „Dam radę” – pomyślała ciocia. I staram się, jak umiem najlepiej już od ponad roku!


Uwaga, Bajciocia, dziecięcym zwyczajem, pisze o sobie w trzeciej osobie 🙂


Ponieważ ciocia bardzo kocha książki i w swojej pracy również o nich pisze, z wielką radością przyjęła to, że i Kot miłość do książek wielką przejawia. A na rynku – książek morze! Dla Kota książki muszą być wyjątkowe, bo tylko na takie zasłużył! Dzięki temu, że ciocia w książkach wybrednie przebiera, a o obrazkach opowiada różne zwariowane historie, zyskała pseudonim Bajciocia. I tym pseudonimem z dumą się posługuje.

Pierwszą książeczkę na przykład Kot dostał, zanim jeszcze zobaczył świat. Historia pierwszej książeczki jest podróżnicza.

Na październikowym urlopie ciocia przemierzała Londyn, myląc konsekwentnie stacje metra. Na stacji Paddington odebrała wiadomość od Mamy i Taty Kota, że znana już jest płeć. Będzie chłopiec.

Zapłakała ciocia ze wzruszenia i radości rzęsiście. Uznała, że trzeba to uczcić.

Wydostała się na powierzchnię i w pierwszej księgarni kupiła książkę o przygodach Misia Paddingtona w okolicach Pałacu Buckingham. Bo dla Kota trzeba – po królewsku!

W Polsce książek dla dzieci wydaje się wiele, ale Bajciocia nieustannie nosem kręci. Książka dla dzieci musi uczyć i bawić. Szczególnie w erze ekranów – przykuwać uwagę: sprawną narracją, dobrą ilustracją, ważnym przekazem. Bajciocia w ferworze poważnych poszukiwań trafiła na perły przeróżne, ale dziś opowie o książkach Wydawnictwa Nisza. „Nocnik nad nocnikami” autorstwa Alony Frankel to nie tylko ważna i mądra książka, ale dla wielu Rodziców niezbędne wręcz narzędzie pedagogiczne! Świadczą o tym popularność autorki na całym świecie i liczba sprzedawanych wciąż egzemplarzy.

Siusiu i kupa to poważne sprawy. I niech nikt nie waży się temu zaprzeczać. Odstawienie pieluchy to tak naprawdę pierwszy krok w dorosłość. I wcale dla Rodziców niełatwe zadanie. „Nocnik nad nocnikami” to fenomen na polskim rynku. To wyjątkowa książka, bo nie tylko koi nocnikowe frustracje, pozwala zrozumieć ale i pomaga w ćwiczeniu się w cierpliwości.

Ileż tu atrakcji i kolorów (głównie czerwonego – ulubionego koloru autorki, bo najbliżej życia). Jest i koci bohater, który nocnikiem mocno się interesuje, ale stwierdza, że to chyba sprzęt nie dla niego. Próbuje w nim pospać, wchodzi do niego łapkami, daje też bohaterom do zrozumienia, że nocnik nie zrobi nam krzywdy, nie można do niego wpaść ani w nim zatonąć. Do końca dzielnie w nauce nocnikowania bohaterom towarzyszy i ich dopinguje. Przecież koty to jedne z najczystszych zwierząt.

Nade wszystko książka Frankel pokazuje, że siusiu i kupę robimy wszyscy, nie ma w tym niczego złego ani wstydliwego. Mama, tata, babcia, dziadek, ciocia, wujek, kolega z piaskownicy, pani sąsiadka – wszyscy robimy siusiu i kupę, każdy z nas na nocniku zaczynał. Kiedy podrośniemy, przyjdzie czas na sedes, ale teraz skupiamy się na tym, co do naszego wzrostu i do naszych możliwości dostosowane.

„Nocnik nad nocnikami” tłumaczy, że natura nie czyni skoków. Do przeprowadzenia tzw. treningu czystości należy podejść z należną uwagą i cierpliwością. Dlatego bohaterowie książki na nocniku siedzą i siedzą, i siedzą… Nie każda próba kończy się sukcesem, ale nie należy się tym zrażać. Po prostu należy uzbroić się w cierpliwość i próbować dalej. Jak to określiła na spotkaniu Alona Frankel (a Bajciocia na własne uszy słyszała), tworzenie „opus magnum” wymaga czasu. I bez wątpienia za udane „posiedzenie” dziecko należy nagrodzić. To wcale nie przelewki, to duże osiągnięcie dla małego człowieka!

Bajcioci w książce „Nocnik nad nocnikami” podobają się najbardziej prostota i klarowność tłumaczenia. Ot, takiej fizjologii chociażby. Książka tłumaczy, jak jesteśmy zbudowani i jak skomplikowaną drogę muszą pokonać jedzonko i picie, żeby zrobić miejsce na kolejne pyszności. „Nocnik nad nocnikami” można kupić w wersji dla chłopców i dziewczynek – bo jesteśmy podobni, ale jednak trochę różni. I każdemu oddzielnie należy się wyjaśnienie, na czym tajemnica umiejętności korzystania z nocnika polega. Jest głowa od myślenia i patrzenia, jest brzuszek od jedzenia, są nóżki do chodzenia, a pupa służy do robienia siusiu i kupy. U dziewczynek jedną dziurką wydostaje się kupa, drugą siusiu. U chłopców do robienia siusiu służy siusiak, a dziurka – do robienia kupy. Taka niespodzianka!

Kot niedawno skończył rok, więc na razie najbardziej zainteresował się samym faktem istnienia książki – kolorami, rysunkami, fakturą papieru. Organoleptycznie sprawdził, czy przypadkiem „Nocnik nad nocnikami” nie da się zjeść. Potem paluszkiem pokazał kota i powiedział „miau”, a kiedy na obrazku zobaczył brzuszek, również wskazał swój. Bajciocia uznała, że to doskonały wstęp do dalszej nauki i oswajania się z nocnikiem.

Alona Frankel to znana na całym świecie ilustratorka i autorka głównie książek dla dzieci. Pisze o miłości, zrozumieniu, problemach małych dzieci, ale i całych rodzin, jak umiejętność rozmowy i słuchania, konieczność wzajemnego szacunku i potrzebę mówienia głośno i wyraźnie o tym, czego nam brak.

Alona Frankel roztacza wokół siebie niezwykły czar, któremu ulegają zarówno Rodzice, jak i Dzieci. Bajciocia wie, co mówi, bo na własne oczy tego doświadczyła.

Dzieci same pchały się na kolana Alony, zafascynowane jej opowieściami i koralami z baniek mydlanych. Rodzice z uwagą słuchali opowieści Mamy i Babci, która dzieliła się wiedzą, doświadczeniem, wspomnieniami i przeróżnymi ciekawymi historiami.

Bajciocia odkryła również inne wydane w Polsce książki Alony Frankel. W drugiej kolejności po „Nocniku” zakochała się w książce „Książka pełna miłości, czyli jak Michałek przeszedł na świat”. Bajciocia bardzo żałuje, że nie było takiej książki, kiedy sama była małą dziewczynką i bardzo chciała się dowiedzieć, skąd się wzięła. Nikt nie potrafił jej na to odpowiedzieć. Uznała, że na pewno ktoś ją tu podrzucił, a może wypadła ze statku kosmicznego? A może zostawił mnie pod drzwiami jakiś mieszkaniec lasu? W takim razie – skąd wzięłam się w tym lesie?

„Książka pełna miłości” prostym językiem i jasnym przekazem zrywa tamę zmowy milczenia, uwikłań w kapusty, bociany i tajemniczy pozaplanetarny desant. Bajciocia pognała na spotkaniu z Aloną Frankel do pani psycholog na miejscu obecnej i skrzętnie o wszystko wypytała. Dowiedziała się, że na polskim rynku drugiej takiej książki nie ma. Samodzielnie jeszcze nie sprawdziła, ale wierzy specjalistom na słowo. A potem przegrzebie dla Kota jeszcze wszystkie możliwe półki z książkami. I o kolejnych książkach Alony Frankel na pewno napisze! O tych dla dorosłych też, bo bardzo ciocię poruszyły.

Mamu i Tatu powiedzieli, że „Nocnik nad nocnikami” będzie dostępny w sklepie internetowym TULsie.pl. Jestem dumna, że Rodzice moją sugestię zaakceptowali, a nawet postanowili podzielić się informacją o książce z innymi Rodzicami. Bierzcie! Sygnowane przez Kota!


Jak powiedzieli tak zrobili. „Nocnik nad nocnikami” kupujecie tu.

„Książka pełna miłości” będzie u nas dostępna już za kilka chwil.

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.